Felieton: Niebywale prawdziwe - "Zachłanność"
0Kolejny już odcinek naszego cyklu, jak zawsze kontrowersyjny i pobudzający do dyskusji.To miała być walka stulecia – tak określali ją dziennikarze, a za nimi bardzo im wierzący kibice.Piszę o walce Vitalij Kliczko – Tomasz Adamek w dyscyplinie polegającej na okładaniu się na pięści. Jeżeli tak mają wyglądać Polaków walki stulecia, to lepiej niech różni piszący zmienią profesję. Ja nie chcę, aby pod szyldem walki stulecia Polak był okładany bezlitośnie po mordzie. Panowie „redaktory”, zatrzymajcie takie nazewnictwo dla naprawdę ważkich wydarzeń sportowych, bo drodzy Koledzy przestanę wierzyć w to, co piszecie. Będąc we Wrocławiu po raz kolejny w ciągu tygodnia zobaczyłem jak marna jest w swoim finalnym odbiorze polska publiczność. Wygwizdany zwycięzca, to jest brak kibicowskiej godności. Kliczko był lepszy i należało uznać jego klasę. Wcześniej wstydziłem się w Gdańsku, kiedy gwizdano podczas odczytywania przez kapitana piłkarskiej reprezentacji Niemiec apelu fair play. Przed EURO 2012 mogę dzisiaj rzec, że można spodziewać się, iż oprócz braku dobrych dróg i posiadania marnej kolei oraz problemów z bezpieczeństwem będziemy na pewno wstydzić się za polskich kibiców. Wracając jeszcze na chwilę do walki Kliczko – Adamek powiem tak. Nie wiem po co nasz bokser skusił się na tę walkę. Zapewne tylko dla dużych pieniędzy, bo sukcesu sportowego nie mógł odnieść. Teraz nawet rozumiem – oczywiście stosując odpowiednie proporcje – dlaczego Pan Przewodniczący Futsalu dwukrotnie już odmówił konfrontacji Hiszpanom. Polski futsal nie jest jeszcze gotowy – tak jak Adamek do walki z Kliczko – do tego rodzaju meczów. Wystarczy, że reprezentacja Smudy osiągnęła w Hiszpanii niemal futsalowy wynik (przypomnę porażka 0-6). Mimo wszystko liczę jednak, iż z Hiszpanią kiedyś zagramy, bo oni nadal podtrzymują – według moich informacji - propozycję spotkania.
Spółka Futsal Ekstraklasa zorganizowała swoją pierwszą wielką imprezę – Suerpuchar. Byłem po drodze z Wrocławia, widziałem, mam swoje uwagi, ale nie chcę zapeszać. Początki z zasady nie są łatwe. Ważne, że impreza odbyła się. Swoje uwagi wniosę jedynie do czasu, szczególnie w aspekcie transmisji telewizyjnych. Panowie od futsalu, Ci z Wydziału, i ci ze Spółki FE, cała polska futsalowa dobrze wie, że telewizja jest futsalowi potrzebna na gwałt, ale nie dajcie się – proszę Was bardzo – „wpuszczać” w godziny, kiedy jeździ Formuła, czy odbywają się mistrzostwa świata w lekkiej atletyce. Lepiej na tym wyjdziecie, gdy zagracie nawet o 22.00. Jeżeli chodzi o wrażenia estetyczno-sportowe, to cieszy mnie, iż na meczach pojawiają się przyjezdni kibice. I to zorganizowani. Tak było już w Krakowie podczas majowych zmagań Final Four o Puchar Polski. Warto podkreślić też fakt, że Wisła nie wygrała wcale spacerkiem – jak to przewidywano, co tylko dobrze rokuje nadchodzącym rozgrywkom. Byli tacy, którzy już przed sezonem przyznawali w ciemno tytuł Krakowianom, patrząc na ich personalia. A tymczasem trzeba będzie się natrudzić. W polskim futsalu jest 3-4 zespoły mogące sięgnąć po mistrzowski tytuł. O tytule zadecyduje zaś dobra organizacja, pewność finansowa oraz mentalność zdobywcy. I Broń Boże, aby nie „maczali” w tym palców sędziowie. A propos sędziów. Mieli, ci futsalowi, niedawno swoje egzaminy. Są przecieki, że jeden z sędziów międzynarodowych nie popisał się na nich. Poczekajmy na rozgrywki, które – być może – potwierdzą to. Przy okazji tak zastanawiam się nieraz, dlaczego władze sędziowskie PZPN nie chcą robić porządków w tym gronie. Czy nie potrafią, czy najzwyczajniej nie mogą. Kiedy widzi się poziom sędziowania, choćby na niedawnym turnieju reprezentacji w Krakowie oraz Tychach – i to nie tylko w wykonaniu polskich rozjemców – to najnormalniej „nóż się w kieszeni otwiera” (cytat jednego z kibiców). Jeżeli jestem przy reprezentacji, to czytając o różnych niuansach dotyczących nazwy turnieju zobowiązany jestem podać do wiadomości informację otrzymaną z kręgów WF, iż nazwa tej imprezy brzmi – Visegrad Four Futsal Cup. W Polsce turniej obiegowo jest znany jako Turniej Czterech Państw i tak jest opisywany.
Trener Bartosek jakoś nie pomoże zdecydować się, czy odmładzać kadrę, czy dać kolejną szansę weteranom, nawet tym, którzy „cichcem” w Bielsku pograli przeciw niemu. Panie trenerze, jak Pan przez dwa lata pracy w Polsce tego nie zrozumiał, to niech wreszcie dojdzie do Pana to teraz. W polskim futsalu dla wielu jest Pan niepożądaną osobą, bo jest Pan zagraniczny. Tak myśli wielu trenerów, którzy maja chrapkę na tę funkcję. Tak myśli wielu prezesów klubowych, którzy chętnie by promowali swojego ulubionego trenera, a przy okazji i zawodników klubowych. Tak myślą niektórzy – na szczęście tylko niektórzy – zawodnicy zmanierowani przez swoich trenerów, albo prezesów. Ta zachłanność, czy też pazerność jest typowo polska. Być może w Czechach Pan się z czymś takim nie zetknął. Dlatego niech Pan wybiera tylko tych, co naprawdę chcą grac w kadrze. Nie muszą to być nazwiska. Ważne, aby była mająca jeden cel grupa. Fryderyk Wielki – król Prus, mawiał :Szkalujcie, szkalujcie, zawsze coś się przylepi”. Na pewno może to być polska zachłanność. W Polsce, bowiem mało kto patrzy na realia oraz możliwości. Większość jest nadzwyczaj zachłanna, o czym zresztą przekonał się też boleśnie niekwestionowany niedawny idol, wspomniany na wstępie Tomasz Adamek.
autor: Riccarddino
Waszym zdaniem
- Brak komentarzy związanych z tą informacją.









































