REKORD BIELSKO BIAŁA KSIĘGUJE KOLEJNE TRZY PUNKTY
1czwartek, 16.02.2012 22:58, Źródło: futsalekstraklasa.pl
Przede wszystkim zależy nam za załapaniu się do najlepszej ósemki - podkreśla na każdym kroku Grzegorz Morkis, szkoleniowiec GKS-u. Tyszanie mają jednak jeszcze jedno marzenie. - Aby uniknąć starcia z Wisłą Krakbet Kraków, trzeba by załapać się przynajmniej na siódme miejsce. Wtedy zagralibyśmy z Rekordem. Dlatego będzie to dla nas dobre przetarcie - przyznał trener przed spotkaniem z bielszczanami.Tyszanie w znacznie szerszym składzie niż przed tygodniem (zabrakło tylko kontuzjowanych Romana Trojanowskiego i Tomasza Zielińskiego) po cichu liczyli na sprawienie niespodzianki. Tym bardziej, że w składzie Rekordu zabrakło Radka Polaska. Na urazy narzekali również dwaj bramkarze Krystian Brzenk i Witold Zając (pierwszy z przymusu zagrał), a dopiero co po chorobie wrócił Paweł Budniak.
Będący nie w pełni sił Budniak został w drugiej połowie zmieniony przez Jacka Włocha. Ten już na wstępie dwukrotnie przegrał pojedynek ze Zbigniewem Modrzikiem. Koledzy młodego Włocha mogli lekko przymknąć na to oko, ponieważ zespół prowadził jedną bramką. Jeszcze przed zmianą stron niepilnowany Wojciech Łysoń z bliskiej odległości pokonał golkipera gospodarzy. Niewiele trzeba było czekać, a strzałem z rzutu wolnego w "okienko" Paweł Machura powiększył prowadzenie przyjezdnych. Błyskawicznie gola dołożył Tomasz Dura i niefortunne akcje Włocha całkowicie odeszły w niepamięć.
Próbujący zniwelować straty miejscowi mieli ku temu kilka okazji. Ale zarówno Rafałowi Harazimowi, jak i Sławomirowi Pękali brakowało skuteczności. Obaj dwukrotnie znaleźli się w dogodnych sytuacjach, ale świetnie spisywał się Brzenk, pokazując, że uraz mięśnia nie wpłynął na jego dyspozycję.
W końcu jednak bramkarz przyjezdnych skapitulował. Po indywidualnej akcji strzałem w "okienko" pokonał go Łukasz Jagiełło. W odpowiedzi Piotr Bubec zdobył czwartą bramkę dla Rekordu.
W ostatnich trzech minutach tyszanie wycofali golkipera. Manewr ten nie przyniósł skutku i skończyło się tylko na honorowym trafieniu.










































Dodano: piątek, 17.02.2012 11:48, autor: kibic
Autor tego tekstu-troszkę się zagalopował,albo był na innym meczu-zamiast pisać brednie-lepiej napisać krótko,ale rzetelnie. (a nie wymyślać niestworzone historie-troszkę to śmieszne ;))