FELIETON:CYKL: NIEBYWALE PRAWDZIWE - "LEPSZE I DOBRE"
1poniedziałek, 20.02.2012 23:24, Źródło: własne
Czy wiecie, że pierwszy raz w historii Polski stanowisko ministra sportu ma tak pierwszorzędne znaczenie, jak to się dzieje za ministrowania pani Muchy. Co prawda III/IV Rzeczypospolite maniły tytułami na pierwszych stronach gazet o wyczynach bywszych ministrów, ale były to raczej dane z kronik kryminalnych. Tym razem jest inaczej. Okazuje się, że bez tego ministerstwa oraz ministra z klasą fachowca - mimo wszystko jeszcze takiego nie było - Polska nie może istnieć. Niestety minister Joanna swoimi wypowiedziami zachowaniem aż się prosi, by się z niej naśmiewać. I pomyśleć, że cały ten ambaras jest wynikiem EURO 2012, z którego organizacji w Polsce powinniśmy się totalnie cieszyć, a nie smucić. I kto wie, czy jedynie sensownym wyjściem rozładowania niezręcznej sytuacji nie byłoby zabranie nam przez Platiniego organizacji tej mistrzowskiej imprezy. Aż szkoda, że na to nie zanosi się, bo pewnie normalni ludzie cieszyliby się z tego. W polskim parlamencie zasiada liczbowo sporo posłów, byłych sportowców. Jest tego towarzystwa liczbowo nawet więcej niż medali zdobyliśmy na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie. Niestety, wcale przez to polskiemu sportowi nie jest lepiej. W tym i piłce nożnej, o futsalu nie wspominając. Chociaż w tym ogólnym rozgardiaszu futsal cichutko jakoś sobie przędzie, nawet co rusz przeprowadzając jakieś niegłupie zmiany organizacyjne. Co prawda dzieją się one w większości według zasady mojej znajomej, która mówiła „nie ma miedzi d… siedzi”, ale tego, niestety, uczy nas kapitalistyczna codzienność. Vide pan Kapler od stadionu. Nie da się bowiem organizować futsalu bez funduszy, więc kto ich nie ma niech szwenda się po amatorskich ligach i nie pcha się na salony. Polski futsal miał, ma i zapewnie będzie miał wielu działaczy, którzy w różny sposób przeszli lub przejdą do jego historii. Będą lub są oceniani też różnorodnie. Na pewno obecny Wydział jest kontrowersyjny, ale przynajmniej stanowczy w działaniu. I mimo wszystko jest łatwiejszy do tak zwanego przełknięcia niż poprzedni, bo przynajmniej nie arogancki i despotyczny. Nie jest skupiony także na jednostce kierującej(ego), jak to bywało w poprzednich kadencjach. Przypomniało mi się to w chwili, gdy w TVN 24 słuchałem płyty z głosem byłego szefa polskiego futsalu, bardzo barwnego pana Kazimierza. Powiem szczerze, że śpiewanie lepiej mu wychodzi niż kierowanie futsalem i życzę mu dalszych artystycznych sukcesów. Nawet na miarę pani Górniak z koreańskiego występu sprzed lat dziesięciu. Chociaż z drugiej strony wiem, że dzięki niemu futsal w owych latach był zawsze - dobrze, czy źle, chociaż nie zawsze merytorycznie, ale ciągle na pierwszych stronach mediów. Dzisiaj tego brakuje, gdyż – może i słusznie – przyjęto zasadę „ciszej jedziesz dalej zajedziesz”. W „Piśmie …” interpretują to następująco - po owocach ich poznacie. Mimo tej ciszy, przynajmniej na forum międzynarodowym polski futsal, głównie w sferze organizacyjnej jest dobrze oceniany i chętnie różne nacje (poważne też) chcą się z nami spotykać. Szkoda tylko, że nie przekłada się to na wynik sportowy. Wracając do działaczy, niewątpliwie należy wymienić pośród tych, którzy związali swoje działania z futsalem, najczęściej klubowym, i to na długi czas, panów - Wolnego, Szymurę, Morkisa, Grzywaczewskiego, Pieczyńskiego. Inni na razie niech poczekają. Wyróżnikiem dla powyższych nazwisk jest stabilność ich miłości do tej dyscypliny sportowej. Chociaż mają swoje wahnięcia objawiające się nieraz zasadą - jak mi idzie to ma być tak jak jest, a jak jest mi gorzej, to zmieńmy, abym nie stracił.
Jak ćwierkają „wiosenne jaskółeczki” szykuje się hitowe spotkanie reprezentacji Polski. Przewodniczący oraz trener narodowy rzekomo prowadzą dość zaawansowane rozmowy z jedną z potęg światowego futsalu. Nawet prezes Lato i trener Smuda nie powstydziliby się takiego meczu, gdy on dojdzie do skutku. Gdyby rzeczywiście futsalowi „wypalił” Iran (osobiście panie przewodniczący przy obecnej nieciekawej sytuacji politycznej w tym regionie odradzałbym tam wyjazd) oraz ów tajemniczy jeszcze przeciwnik, byłoby to osiągnięcie epokowe. Szkoda tylko – co jeszcze raz należy podkreślić – iż owe mecze będą wynikiem zabiegów organizacyjnych kierownictwa futsalowego, a nie poziomu sportowego naszej kadry. Ale, być może zaprocentują szkoleniowo i kiedyś będą nas zapraszać możni futsalowego świata ze względu na rankingowe pozycje. I o to wspólnie na okres Postu pomódlmy się. Ekstraklasa wychodzi na ostatnią prosta przed play offami. I liga już finiszuje. Górą akademickie zespoły. W II lidze niemal pewne awansu są zespoły z Białegostoku oraz Gliwic. Młodzieżówka U-19 – jak usłyszałem w PZPN - zagra z silną Ukrainą już pod wodzą nowego trenera. Podopieczni trenera Juszczaka z U-21 zmierzą się z Francją, a seniorzy z Holandią. Dzieje się więc wiele. Niemniej najważniejszym pytaniem zdaje się być, czy awansujące zespoły z I ligi zgłoszą się do rozgrywek ekstraklasy w nowym sezonie. Czy mistrzowie II lig w komplecie podejmą pierwszoligowe wyzwania. Chęci pewnie nie zabraknie, tylko czy pieniążki będą. Należy domniemywać, że gdyby ekstraklasa dopracowała się sponsorów problem byłby rozwiązywalny. Jeżeli jesteśmy przy funduszach to zaiskrzyło (raczej negatywnie) pomiędzy telewizją realizującą od czasu do czasu reprezentacyjny futsal, a Wydziałem Futsalu, który nie chce być tak zwaną „dojną krową”. Ma to znaczyć mniej więcej – według opiniotwórczych ludzi futsalu - że „cena transmisji też winna mieć swoje granice”. Rzeczywiście myślenie dzisiaj, iż na futsalu da się zarobić jest niedorzeczne, a takie pomysły mogą rodzić się tylko w głowach niepoprawnych optymistów, względnie laików – też medialnych. Panie przewodniczący, transmisje internetowe są o wiele tańsze i nawet bardziej dostępne od niszowych stacji telewizyjnych. W tę stronę należałoby uderzyć.
Niewątpliwie, i ja piszący, i wszyscy czytający, i wszyscy działający, i wszyscy grający w futsalu polskim chcieliby być bogaci, piękniejsi, zdrowsi, mądrzejsi, młodsi niż faktycznie jesteśmy. Tylko nie zawsze jest to możliwe. Dlatego pozytywnie odbieram, że władze obecnego futsalu nie mydlą oczu, nie wygłaszają banałów, nie prawią komunałów, tylko racjonalnie podchodzą do prawd oczywistych. Rzeczywiście nie zadowalają wszystkich. Ale jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził – mawia przysłowie. I niech tak zostanie, bo pamiętajmy, że bywa - i to nieraz - że lepsze jest wrogiem dobrego.
P.S.
Odezwał się na temat polityki dyscyplinarnej pan Boniek. Nie komentuję, ale przypomnę, iż był już wiceprezesem związku, trenerem kadry i to on wtedy stawiał ludzi pod ścianą. Zbigniew już wywarł co dobre dla polskiej piłki i niech nie robi lepszego. Futsalowi nic to nie da, czego przykładem jest Przyjaciel Zibiego, Michel.
autor:Riccardinho










































Dodano: wtorek, 21.02.2012 13:28, autor: leszek_helios
Elhurt-Helios już awansował, piszcie prawdę!